Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

27-letnia Kamila pisze o sobie tak: „Przez wiele lat z moim ust nie schodził uśmiech. Używałam go, by pomagać innym… Byłam terapeutką śmiechem, doktor Brzoskwinką z czerwonym nosem, która rysowała buźki na kroplówkach, dbała o małych pacjentów, o to, by były szczęśliwe… Nie ma nic piękniejszego niż śmiech dziecka. Zwłaszcza takiego, które zna tylko rzeczywistość szpitalnych ścian. To było fantastyczne uczucie, niedające się porównać z niczym innym – pomaganie. Dziś sama muszę o tę pomoc błagać. Czasem nie pamiętam już, jak to jest śmiać się – znam już tylko ból…”.

Kamila DębniakKamila Dębniak mat. prasowe

Choroba towarzyszyła jej od urodzenia. Jest genetyczna i niezwykle rzadka – PHP typu 1, rzekoma niedoczynność przytarczyc. 

Duże koszty leczenia

„Choroba jest nieprzewidywalna. Rok temu pojawiły się drgawki z utratami przytomności, towarzyszyły temu bardzo silne bóle głowy oraz światłowstręt. W maju doszło do pogorszenia i zwiększyła się ilość ataków. Obecnie dzięki lekom udaje nam się sytuację ustabilizować, ale niestety leczenia nie możemy przerwać. Załamałam się, bo koszty przekraczają moje możliwości” – pisze kobieta, którą wspiera wiele osób.

Także Gerard Badia, kapitan Piasta. Hiszpan przeznaczył na licytację złoty medal za mistrzostwo Polski, a także koszulkę śląskiej drużyny.

Gerard Badia zachęca do pomocyGerard Badia zachęca do pomocy FB

– Zbliżają się święta. To dobry czas, żeby pomagać. Warto pomagać. Kto wylicytuje koszulkę, spotka się także ze mną. Wypijemy razem kawę, porozmawiamy – zachęca Badia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.