Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Trzydziestokilkuletnia gliwiczanka, chcąc zrobić dwójce swoich dzieci niespodziankę, zamówiła przez internet wizytę świętego mikołaja. Przebrany mężczyzna miał przyjść do jej domu 6 grudnia i wręczyć maluchom kupione przez ich mamę prezenty. Aby zarezerwować usługę, klientka miała wpłacić zaliczkę, jednak nierozważnie przelała na konto mikołaja całą kwotę honorarium.

Mikołaj pobrał honorarium i już się nie pokazał

To był błąd, bo po otrzymaniu całego wynagrodzenia mikołaj uznał, że nie opłaci mu się już przychodzić do dzieci klientki. 6 grudnia, kilka minut przed umówionym spotkaniem, mężczyzna przysłał gliwiczance SMS-a, w którym poinformował, że wizytę odwołuje, ponieważ został pobity. Od tamtej pory gliwiczanka bezskutecznie usiłowała skontaktować się z nim w sprawie zwrotu pieniędzy, ale mikołaj przestał odpowiadać. Nie mogąc uzyskać zwrotu poniesionych kosztów, kobieta zawiadomiła policję. Sprawą zajmują się policjanci z I komisariatu policji w Gliwicach.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.