Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

80-latka twierdziła, że kradzieży dopuścił się jej znajomy. Policjanci nabrali podejrzeń co do prawdziwości tych słów, gdy kobieta opisała okoliczności, w jakich miało dojść do kradzieży. 80-latka twierdziła, że jej znajomy przyleciał do Gliwic małym samolotem z USA i natychmiast po zdarzeniu tam wrócił.

40 tys. dolarów pocięto na 1045 kawałków

Okazało się, że sprawy miały się inaczej. Do komisariatu policji w Gliwicach zgłosiła się znajoma 80-latki. Powiadomiła, że w jej mieszkaniu znalazła rzekomo skradzione pieniądze. Banknoty były pocięte na 1045 kawałków.

Policjanci próbują ustalić, czy 80-latka ma jakąś rodzinę.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.