Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dochodzi do mnie, że jestem stronniczy – tak jawnie celebrując zwycięstwo Piasta, tak jawnie okazując niechęć Legii. Dlatego wyjaśniam, w czym rzecz.

Po pierwsze – ważniejsze, oczywiste więc krótko – cieszę się ze zwycięstwa Piasta, bo oglądam tę drużynę w tym sezonie uważnie i jestem nią zachwycony od pierwszej kolejki. To powiew nagłej świeżości w naszej lidze. Waldemar Fornalik robi tam fantastyczną pracę.

Waldemar Fornalik po meczu Legia - Piast 0:1Waldemar Fornalik po meczu Legia - Piast 0:1 FOT. KUBA ATYS

W efekcie piłkarze fantastycznie wpisują się w taktyczne założenia. Drużyna fantastycznie reaguje w trakcie meczu na niekorzystne sytuacje, potrafi je przezwyciężać. Przed meczem zdumiewało mnie, że zwycięstwo Piasta na Legii można by ogłaszać jako sensację. Zdumiewa mnie i po meczu...

Kto tu zawodzi?

Po drugie – mniej ważne, ale nieoczywiste więc dłużej – zauważam, że jestem postrzegany jako „legiożerca”. Rozśmiesza mnie takie założenie – prawda jest taka, że czasem kpiąc, czasem się wyzłośliwiając, pragnę zwrócić uwagę na smutną rzeczywistość. Zauważcie – generalnie na nasze futbolowe podwórko ciągle patrzy się przez pryzmat Legii. Ile razy było tak, że po meczu – gdziekolwiek by się on nie odbywał – czytałem, że Legia przegrała albo wygrała, jej rywal był jedynie dopełnieniem? Zauważcie: kiedy Legia przegrywa, w Polsce nigdy nie jest to zasługą dobrej gry jej rywali, lecz słabej własnej. Legia wówczas w powszechnym mniemaniu publikatorów „zawodzi”.

Wyśmiewam się z tego, bo marzę, żeby nasza liga była normalna. Normalna w tym sensie, że wyróżniający się piłkarz jakiejś drużyny grającej z Legią nie jest od razu po meczu gorączkowo pytany przez część dziennikarzy, czy chciałby w niej grać.

Już kiedyś pisałem ale powtórzę się: „czy może to więc niechęć wynikająca z aż nadto demonizowanego zjawiska zabierania piłkarzy przez wojsko jeszcze w czasach PRL-u? Nie, tamte czasy już dawno minęły i obecne pokolenie kibiców nie może wiele powiedzieć na temat tamtego procederu. Tak było i moim zdaniem nie ma co do tego wracać. Co prawda Legia nadal buduje siłę przede wszystkim na piłkarzach z reszty Polski, ale już na zupełnie innych zasadach.

Proszę, nie sączcie nam

Po latach doszedłem również do tego, że niechęć do Legii nie mogła być wynikiem niechęci do niektórych ludzi ze stolicy. Tak się złożyło, że uczestnicząc w różnych stażach i projektach, spędziłem w Warszawie łącznie prawie rok. Poznałem mnóstwo fantastycznych osób – warszawiacy oraz ludzie mieszkający w Warszawie są moim zdaniem świetni.

Jakub Czerwiński i Kasper Hamalainen podczas meczu Legii z PiastemJakub Czerwiński i Kasper Hamalainen podczas meczu Legii z Piastem KUBA ATYS

A jednak doszedłem wreszcie, o co chodzi z tą niechęcią, co moi kumple na Śląsku instynktownie wyczuwali od samego początku. Powód, dlaczego Polska nie lubi Legii, jest bardzo prosty.

Odpowiadam: Polska nie lubi Legii, ponieważ Legia w mediach bardzo często jest w niezasłużony sposób przedstawiana jako niezwykłe i niecodzienne zjawisko. Niezmiennie proszę kolegów kochających Legię: przestańcie wreszcie sączyć nam do głów, że jest w jakiś sposób niezwykła. Bez tego sączenia Legii łatwiej będzie tę niezwykłość próbować budować.

Reasumując: miejmy nadzieję, że w świat pójdzie, że to Piast wygrał, a nie Legia przegrała. Myślicie, że to możliwe?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.