- Wiadomo, że chcemy z Lechem wygrać, zapewniam, że będą mieli ciężko. Ale muszę przyznać, że przyjemnie się gra, kiedy nie trzeba się przesadnie spinać. Kiedy nie trzeba mówić sobie: "kurczę, potrzebujemy w tym meczu za wszelką cenę punktów". Myślę, że wtedy można więcej pokazać - mówi Gerard Badia, skrzydłowy Piasta Gliwice.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Badia wraca do gry po urazie. W ostatnich dwóch meczach – z Jagiellonią i Cracovią – trener Waldemar Fornalik wpuszczał go na boisko około 60. minuty. Teraz sobotni mecz w Poznaniu z Lechem (początek o godz. 20).

Paweł Czado: Atmosfera w drużynie na pewno jest dobra. Ale czy nie czujecie niedosytu? Niekoniecznie musieliście przegrać z Legią i Jagiellonią...

Gerard Badia: To prawda! No tak, przegraliśmy te mecze, ale graliśmy – uważam – naprawdę dobrze. Wygląda to zupełnie inaczej niż w zeszłym sezonie... Rzeczywiście szkoda tych dwóch meczów... Z Jagiellonią, przy stanie 1:1 „Dziku” [Patryk Dziczek, przyp. aut.] miał jeden strzał, który obronili na linii...

Gerard Badia z Waldemarem Fornalikiem na treningu
Gerard Badia z Waldemarem Fornalikiem na treningu   JAN KOWALSKI

Dla mnie ważne jest to, że Piast kiedy straci teraz bramkę, od razu rusza do przodu, od razu chce strzelić. Jest forma! Wszyscy czujemy teraz pewność siebie, czujemy swoją wartość. Myślę, że to jest istotne.

Wiadomo, że fizycznie zawsze trzeba być dobrze przygotowanym, ale dla mnie najważniejsza jest głowa. A głowa pracuje! (uśmiech).

Kiedy wszystko jest ze sobą połączone, to możemy pokazać na boisku, że Piast wygląda „niesłabo”.

Liga polska jest o tyle dziwna, że ostatnie kolejki znowu pokazują: każdy może wygrać z każdym. Jak pan na to reaguje?

– Jest szaleństwo (uśmiech). To prawda, że najpierw możesz przegrać z ostatnim, a potem wygrać z pierwszym. W Hiszpanii jest inaczej. Nie zdarza się raczej, żeby jakaś drużyna do ostatniej chwili walczyła o utrzymanie, a w następnym – jak my teraz – była z przodu. Jest większa stabilizacja. Trzeba się przyzwyczaić.

Teraz gracie z Lechem. Poznań przegrał ostatnie dwa mecze, ale na pewno nie można go lekceważyć...

– Oczywiście, że nie! Bardzo mi się podoba ten klub i ta drużyna. Ale dla nas teraz jest najlepszy moment, żeby z nimi wygrać. Wyjeżdżamy na ten mecz bez presji. Najważniejsze, że nie będziemy musieli się spinać: „kurczę, potrzebujemy za wszelką cenę punktów”. Jedziemy grać i na pewno będą mieli ciężko.

Jak zdrowie?

– Wszystko OK, nic nie dolega. Trzy tygodnie trenuję, w meczu z Cracovią grałem pół godziny. Czekam na swoją szansę. Najważniejsze, że nic mnie nie boli, a głowa też jest spokojna (uśmiech).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem