Było tak: na początku 2016 r. do onkologa z Gliwic przyszła 24-letnia mieszkanka Pyskowic i powiedziała, że boli ją żołądek. Pokazała lekarzowi wyniki badania gastrologicznego przeprowadzonego w Szpitalu Powiatowym w Pyskowicach, wynik badania histopatologicznego zrobionego przez Histopatologiczną Pracownię Diagnostyczną Katedry i Zakładu Patomorfologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach oraz wynik tomografii komputerowej wykonanej w Śląskim Centrum Medycyny Inwazyjnej. Wyniki były jednoznaczne: rak żołądka. W takich przypadkach jedyną szansą na uratowanie życia pacjenta jest operacja.

Liczne białe guzy

Gliwicki onkolog polecił kobiecie Szpital Wojewódzki im. Jana Pawła II w Bełchatowie. Pacjentka przed zabiegiem pokazała tamtejszym chirurgom nie tylko wyniki gastroskopii, badań histopatologicznych i tomografii, ale również dokumentację medyczną z wcześniejszej hospitalizacji. Wynikało z niej, że dodatkowo cierpi na ataki niedokrwienia. – W ciągu kwartału schudłam 10 kilogramów – żaliła się.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej