Pod koniec września w Gliwicach ok. godz. 3 spłonęły trzy taksówki należące do firmy Lider. Samochody stały na parkingu supermarketu przy ul. Rybnickiej, w pobliżu stacji benzynowej. Na szczęście w pożarze nikt nie ucierpiał.

To nie pierwszy przypadek podpalenia aut firmy taksówkowej, która zaczęła działać w Gliwicach prawie rok temu. Do podpalenia auta dochodziło co dwa, trzy miesiące. Ktoś podpalił także biuro firmy w gmachu przy ul. Daszyńskiego. Kamera monitoringu zarejestrowała, jak ktoś w kominiarce wybija okno i wrzuca do środka butelkę. – Na tym nagranie się urywa, bo kamera została zamalowana sprayem – mówi Emil Piputa, właściciel firmy.

Ceny muszą drażnić konkurencję

Lider działa w kilku miastach, m.in. w Katowicach i Bielsku-Białej, ale tylko w Gliwicach dochodzi do takich zdarzeń. – W tym samym mieście grupa ludzi w kominiarkach zabrała kluczyki jednemu z naszych taksówkarzy. Innym razem została zamówiona taksówka i na miejscu kierowca został spryskany gazem – opowiada Piputa. – Na szczęście ani pracownicy, ani klienci od nas nie odchodzą. Jesteśmy w stałym kontakcie z policją. Po pożarze zdecydowaliśmy się jedynie zlikwidować biuro. Kierowcy zawzięli się, powiedzieli mi, że nie dadzą się zastraszyć. A klienci wiedzą, że mamy niższe ceny niż konkurencja – dodaje.

To jeden z tekstów, do których dostęp mają tylko nasi stali Czytelnicy

Twoje sprawy, nasza praca. Subskrybuj za pół ceny i czytaj Wyborcza.pl

Wyborcza.pl to dziennikarze w całej Polsce. Piszemy o tym, co ważne dla Ciebie, Twojej okolicy, Polski i świata. Zyskaj dostęp do tej codziennej porcji niezbędnych informacji.